reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
17:30
( 1 : 0 )
1 : 4
Raport

W starciu Margerita Team z Awanturą Warszawa I faworytem byli goście, ale już w pierwszych minutach widać było, że gospodarze są dobrze dysponowani i będą chcieli powalczyć o korzystny wynik. Warto również wspomnieć, że przy ewentualnym zwycięstwie zawodnicy Awantury gwarantowali sobie mistrzostwo w 4 lidze. Goście na początku mieli kilka okazji i grali przede wszystkim atak pozycyjny skupiając się mocno na grze w obronie. Jednak bardzo dobrze w bramce spisywał się Bartosz Drzewucki, kilka razy sprzyjało mu też szczęście, kiedy to piłka odbijała się od słupka i poprzeczki. Ekipa Margerity dzielnie się broniła i często wyprowadzała groźne kontry. Dość niespodziewanie to właśnie goście wyszli jako pierwsi na prowadzenie w tym spotkaniu. Samobójcze trafienie zanotował Damian Sawicki. W pierwszej połowie mieliśmy jeszcze sporo walki na boisku i szczególnie starcia chcącego się zrehabilitować Damiana Sawickiego z graczami gospodarzy budziły sporo emocji. W przerwie męską rozmowę ze swoimi kolegami przeprowadził kapitan Awantury Warszawa i od pierwszych minut drugiej odsłony goście starali się odrabiać straty w tym meczu. Goście mimo, że starali się grać podobnie jak w pierwszej połowie to jednak w defensywie zaczęli popełniać coraz więcej błędów. To skrzętnie wykorzystali rywale i po kilku minutach wspomniany już Damian Sawicki doprowadził do remisu. Gospodarze jakby opadali z sił, a kolejne błędy w wyprowadzaniu piłki coraz bardziej frustrowały całą drużynę. Nie pomagał też fakt wąskiej kadry meczowej jaką przygotowali na te spotkanie zawodnicy Margerity. Kolejne minuty to już zdecydowany napór i przewaga gości, co przyniosło zamierzony efekt. Najpierw Sawicki wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a po chwili Patryk Dominiak podwyższył prowadzenie gości i mieliśmy 1:3. W końcówce meczu zobaczyliśmy jeszcze jednego gola i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:4. Taki wynik zagwarantował Awanturze Warszawa mistrzostwo w 4 lidze i zapewnił awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Brawo Panowie!

3
19:30
( 2 : 3 )
3 : 9
Raport

KS Iglica Warszawa, która w tym meczu nie grała już praktycznie o nic podejmowała wciąż mających matematyczne szanse na awans do 3 ligi Oldboys Derby. W tym spotkaniu zawodnikom w żółto pomarańczowych trykotach oprócz walki o podium zależało na indywidualnych osiągnięciach Jacka Pryjomskiego. Było to widać niemal w każdym zagraniu każdego zawodnika Oldboysów. W ofensywie Jacek był postacią kluczową, przez niego przechodziła zdecydowana większość akcji i już na początku meczu Jacek podał dokładnie do Marcina Wiktoruka, który bez najmniejszych problemów pokonał bramkarza Iglicy. Kolejne minuty meczu to niemal taki sam obraz, ataki Oldboysow skierowane na jednego zawodnika, który albo podawał albo strzelał. W pierwszej połowie Iglica jeszcze potrafiła się odgryzać swoim przeciwnikom. Radosław Sówka i Mateusz Fejcher podłączyli swój zespół do aparatu tlenowego, bo po kolejnych 2 trafieniach Marcina Wiktoruka zaczęło robić się gorąco w szeregach gospodarzy. Druga połowa to już absolutna dominacja Oldboysów. Jeszcze w pierwszej brakowało trochę skuteczności i pomysłu na idealne wykorzystanie Jacka Pryjomskiego, tak w drugiej działało wszystko idealnie. Swoje bramki dołożył Łukasz Łukasiewicz czy Wojciesh Nowak. Zawodnicy z osiedla Derby wygrali całe spotkanie 9:3, a przy każdym z trafień swój udział miał Jacek Pryjomski co pozwoliło mu ostatecznie osiągnąć swój cel i zdobyć indywidualne osiągniecia.

4
21:00
( 4 : 1 )
9 : 5
Raport

Wierny Służewiec w  poprzedniej kolejce w końcówce spotkania z Byczkami zdobył bramkę na remis,  która przedłużyła nadzieje na podium w tym sezonie. Virtualne Ń niestety mimo walki spadło już z ligi i co więcej w ostatnich meczach straciło z powodu kontuzji Szymona Kolasę, który jest liderem tego teamu. Jednak mimo, że goście nie walczyli już o nic to w dobrym składzie przyszli na ostatnie spotkanie. Wierny  wiedząc że LTM wygrał swoje spotkanie, musiał zdobyć trzy punkty. Początek w wykonaniu ekipy ze Służewca był nerwowy i akcje nie kleiły się tak jakby tego chcieli zawodnicy z Mokotowa. Jednak gdy padła pierwsza bramka trochę zszedł stres i gra wyglądała już dużo lepiej. Kolejne dwa trafienia i przy stanie 3:0 wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą. Od tego momentu do głosu doszli Virtualni. Szczególnie aktywny był Michał Płotnicki, który potrafił minąć rywala i jego strzały na bramkę były coraz groźniejsze. Gdy padła bramka na 3:1 goście uwierzyli że mogą tutaj powalczyć o korzystny wynik. Dopingował ich także LTM licząc że team Marka Giełczewskiego urwie punkty rywalom. Do przerwy było 4:1 bo w samej końcówce kapitalną solową akcję przeprowadził Tomasz Adamczyk.  Po zmianie stron Wierny jednak zamiast kontrolować mecz to zaczął popełniać katastrofalne błędy w defensywie, co wykorzystywał wspomniany przez nas Michał Płotnicki. W zasadzie pierwsze dziesięć minut drugiej połowy to popis tego zawodnika i na dziesięć minut przed końcem mieliśmy remis 5:5. Przypomniał się wtedy pierwszy mecz tych ekip gdzie to Virtualni mieli sporą przewagę, ale Wierny zdołał wyszarpać remis. Tym razem jednak gospodarze potrafili się przełamać i w końcówce strzelili cztery bramki pieczętując trzecie miejsce w tabeli. Główna zasługa w tym doświadczonych zawodników Marcina Kowalskiego i Adriana Krzyżańskiego, którzy w duecie brali udział we wszystkich bramkach w końcówce, dających zwycięstwo.  Wierny z brązowymi medalami, zaś Virtualni muszą już zbierać siły na kolejny sezon i przede wszystkim liczyć na powrót Szymka na boisko.

5
21:30
( 1 : 1 )
7 : 3
Raport

Wieczorne spotkanie Byczków Stare Babice z drużyną FC Radler Świętokrzyski miało już charakter spotkania towarzyskiego. Byczki znały już rezultaty swoich rywali do mistrzostwa i wiedzieli, że wygrana Awantury Warszawa zapewniła mistrzostwo ekipie z Warszawy. Goście jeszcze nie zdobyli nawet punktu w tym sezonie dlatego faworyt tego meczu mógł być tylko jeden. Pomimo tego faktu, że spotkanie niemiało już żadnego znaczenia w końcowej rywalizacji, to od samego początku widać było dobry poziom w grze obydwu drużyn, do tego ładne kombinacyjne akcje, które cieszyły oko postronnego widza. Dość szybko, bo już w trzeciej minucie meczu na prowadzenie wyszli gospodarze, ładną akcję całego zespołu wykorzystał Dawid Głowacki. W kolejnych minutach Byczki mieli kilka stuprocentowych okazji na zdobycie gola, jednak brakowało skutecznego wykończenia akcji. Znane przysłowie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak też było w tym przypadku. Dobrze ustawionego Damiana Łagunę wypatrzył jego kolega z drużyny, a ten pewnie wykorzystał tę okazję wyrównując wynik spotkania na 1:1. Po wyrównanej pierwszej połowie mieliśmy remis. Początek drugiej połowy to już zdecydowana przewaga gospodarzy, którą udokumentowali zdobyciem dwóch goli. Najpierw bramkę zdobył Dawid Głowacki, a po chwili pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Oskar Kania i mieliśmy 3:1. Kilka minut później na tablicy wyników mieliśmy już 5:1, dwie kolejne bramki dołożył Oskar Kania, czym skompletował hat-tricka. W końcowych minutach tego spotkania obie ekipy postawiły już na ofensywną grę. Każdy chciał zdobyć gola, często zapominając przy tym o grze defensywnej. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 7:3 i zdecydowanie oddaje przebieg spotkania. Byczki Stare Babice w ostatecznym rozrachunku na koniec sezonu meldują się na drugim miejscu w tabeli z taką samą ilością punktów jak pierwsza Awantura Warszawa. Oba zespoły już w przyszłym sezonie będą miały okazję do rewanżu, ale już w 3 lidze.

Reklama